Znany jest już jeden z tytułów nominowanych do nagrody Amerykańskiej Akademii dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Będzie to rumuński obraz, "Reszta jest milczeniem" (Restul e tacere) Nae Caranfila. Reżyser zadebiutował w 1993 roku, filmem pt. "Asfaltowe tango" (ze świetną Charlotte Rampling w roli głównej). Poza tym ma na swoim koncie takie tytuły, jak: "Pericoloso sporgersi", "Słodka bezczynność" i "Filantropia". W zeszłym roku Caranfil nakręcił jeden z najdroższych filmów w historii rumuńskiej kinematografii, czyli właśnie nominowany do Oskara obraz pt. "Reszta jest milczeniem". Podobnie jak większość innych jego filmów, jest to komedia. Jej akcja dzieje się na początku XX wieku, w Bukareszcie. Głównym bohaterem jest młody chłopak, który marzy o nakręceniu najdłuższego filmu w historii kina. Miałby on opowiadać m.in. o udziale Rumunii w wojnie rosyjsko-tureckiej. Jak się jednak okazuje, realizacja tego niezwykłego marzenia nie jest wcale taka prosta i stawia przed nim wiele (często naprawdę zaskakujących) wyzwań. 
Film można było zobaczyć w Polsce na zeszłorocznym Warszawskim Festiwalu Filmowym oraz tegorocznym Festiwalu Kultury Rumuńskiej w Krakowie. Swoją oficjalną premierę w Rumunii miał w tym roku, w marcu. Od tego czasu był on pokazywany m.in. na festiwalu filmowym w Locarno, gdzie spotkał się ze sporym uznaniem krytyki. I rzeczywiście - jest to bardzo porządnie zrealizowany film, w którym znajdziemy niezwykłą i bardzo wciągającą, w dużym zresztą stopniu opartą na faktach, historię. Obraz Caranfila zrealizowany jest z iście hollywoodzkim rozmachem, dość klasyczny w swoich rozwiązaniach, niezbyt też reprezentatywny dla tego, co dzieje się obecnie w rumuńskiej kinematografii. Zdaje się jednak, że właśnie takie kino przypada do gustu Amerykańskiej Akademii Filmowej, która ostatnio odrzuciła nominację dużo lepszego filmu Cristiana Mungiu, "4 miesiące, 3 tygodnie, 2 dni". "Reszta jest milczeniem" to obraz znacznie bardziej klasyczny i zdecydowanie mniej odważny - na Oskara ma więc rzeczywiście szansę.