Film | PK Film

Kategoria: (Aktualności, Filmy) Autor: Magda Data: 23 października 2008

Jeden z najbardziej niezwykłych mistrzów współczesnego kina zaczyna niebawem pracę nad swoją kolejną produkcją. W listopadzie wchodzi on do studia z nowym projektem, którego roboczy tytuł brzmi "The Turin Horse". Autorem scenariusza jest znany węgierski pisarz i stały współpracownik Béli Tarra, Laszlo Krasznahorkai. Akcja filmu będzie rozpoczynać się 3 stycznia 1889 roku, w Turynie. Tego właśnie dnia Fryderyk Nietzsche, który był już wtedy w stanie kompletnego obłędu, rzucił się na szyję koniowi ciągnącemu dorożkę. Pełen litości dla wychudzonego i chorego zwierzęcia, przytulił się do niego i nie można go było od konia odciągnąć. Głównym tematem filmu będzie jednak nie historia życia niemieckiego filozofa, lecz … historia dorożkarza i jego rodziny. Główne role zagrają m.in. Miroslav Krobot, którego znamy z takich filmów, jak "Opowieści o zwyczajnym szaleństwie", "Wycieczkowicze", czy "Człowiek z Londynu" (ostatni obraz Tarra). Na planie będzie mu towarzyszyć Erika Bók ("Człowiek z Londynu", "Szatańskie tango"). Premiera filmu zapowiadana jest na kwiecień przyszłego roku.





Kategoria: (Aktualności, Filmy) Autor: Magda Data: 28 września 2008

W lutym przyszłego roku rozpoczną się zdjęcia do nowego obrazu Ulricha Seidla "Paradies". Składający się z trzech, równolegle prowadzonych historii kobiet z jednej rodziny, film jest opowieścią o seksualnej turystyce, pierwszej miłości oraz oddaniu Bogu. Pierwsza z bohaterek - czterdziestokilkuletnia Teresa - jak co roku urlop spędza w Kenii w objęciach młodego muzułmanina Ahmeda. W tym czasie jej trzynastoletnia córka zakochuje i próbuje uwieść lekarza, który jest w wieku jej matki. Trzecią bohaterką filmu jest siostra Teresy - Anna Maria, która z figurką Matki Boskiej pielgrzymuje od domu do domu dzieląc się z ludźmi swą bezwarunkową miłością do Boga. Premiera filmu zapowiadana jest na 2010 rok.
źródło: GFZdjęcie z filmu "Import-Export"





Kategoria: (Aktualności) Autor: Magda Data: 13 września 2008

Znany jest już jeden z tytułów nominowanych do nagrody Amerykańskiej Akademii dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Będzie to rumuński obraz, "Reszta jest milczeniem"  (Restul e tacere) Nae Caranfila. Reżyser zadebiutował w 1993 roku, filmem pt. "Asfaltowe tango" (ze świetną Charlotte Rampling w roli głównej). Poza tym ma na swoim koncie takie tytuły, jak: "Pericoloso sporgersi", "Słodka bezczynność" i  "Filantropia". W zeszłym roku Caranfil nakręcił jeden z najdroższych filmów w historii rumuńskiej kinematografii, czyli właśnie nominowany do Oskara obraz pt. "Reszta jest milczeniem". Podobnie jak większość innych jego filmów, jest to komedia. Jej akcja dzieje się na początku XX wieku, w Bukareszcie. Głównym bohaterem jest młody chłopak, który marzy o nakręceniu najdłuższego filmu w historii kina. Miałby on opowiadać m.in. o udziale Rumunii w wojnie rosyjsko-tureckiej. Jak się jednak okazuje, realizacja tego niezwykłego marzenia nie jest wcale taka prosta i stawia przed nim wiele (często naprawdę zaskakujących) wyzwań. Reszta jest milczeniem - rumuński kandydat do Oskara

Film można było zobaczyć w Polsce na zeszłorocznym Warszawskim Festiwalu Filmowym oraz tegorocznym Festiwalu Kultury Rumuńskiej w Krakowie. Swoją oficjalną premierę w Rumunii miał w tym roku, w marcu. Od tego czasu był on pokazywany m.in. na festiwalu filmowym w Locarno, gdzie spotkał się ze sporym uznaniem krytyki. I rzeczywiście - jest to bardzo porządnie zrealizowany film, w którym znajdziemy niezwykłą i bardzo wciągającą, w dużym zresztą stopniu opartą na faktach, historię. Obraz Caranfila zrealizowany jest z iście hollywoodzkim rozmachem, dość klasyczny w swoich rozwiązaniach, niezbyt też reprezentatywny dla tego, co dzieje się obecnie w rumuńskiej kinematografii. Zdaje się jednak, że właśnie takie kino przypada do gustu Amerykańskiej Akademii Filmowej, która ostatnio odrzuciła nominację dużo lepszego filmu Cristiana Mungiu, "4 miesiące, 3 tygodnie, 2 dni". "Reszta jest milczeniem" to obraz znacznie bardziej klasyczny i zdecydowanie mniej odważny - na Oskara ma więc rzeczywiście szansę.





Kategoria: (Aktualności, Filmy) Autor: Magda Data: 27 sierpnia 2008

1956 - wolność i miłość 

Wciąż jeszcze w naszych kinach możemy oglądać węgierski film, "1956 - wolność i miłość". Obraz Krisztiny Gody nie unika niestety patosu i zbędnych uproszczeń. Przede wszystkim jednak, jest efektownym filmowym widowiskiem, które całkiem umiejętnie rozlicza się z narodową historią. I stanowi epicki portret jednego z jej XX-wiecznych koszmarów.

Czytaj dalej »