Stowarzyszenie

Stari Koni

Sława Dani - Dominiki Czekun, wspaniałej śpiewaczki z Polesia, dotarła do nas aż do Warszawy. Jej głos od dawna był doceniany - i przez folklorystów z Kijowa, i przez mieszkańców jej okolic. Pracowała w kołchozie, w 1983 sołtys zebrał z kobiet zespół. Było ich dziewięć, Dania wiodła prym. Jak sama mówi - zna 500 pieśni, tych starych, z rodzinnego domu, ale i wiele innych. Zapamiętuje pieśni, właściwie komponuje od nowa, bo kiedy spodoba jej się jakaś pieśń, zapisuje sobie jej słowa i dośpiewuje własną melodię. Dania jest piękna, pełna godności. Nosi korale i piękne chustki. W gospodarstwie czysto, wszystko zrobione na czas. Zawsze chętna do śpiewu. Nigdy nie zaśpiewa jednej melodii tak samo - kipi w niej potrzeba tworzenia.

- U mnie taki głos był od urodzenia. Pójdę na pole - śpiewam, krowy pasę ? śpiewam, i mała byłam i lubiłam śpiewać, i za mąż wyszłam i tak samo. Pamiętam, jak miałam 4 lata, baba zabrała mnie na wesele. Powrzucali nas tam na piec, żeby dzieci patrzyły jak wesele się odbywa. Pamiętam, że usłyszałam tam pieśń, którą do dziś pamiętam. Bo mnie tak Bóg obdarował talentem.

U mnie w domu mama też śpiewała, ale ojciec śpiewał bardzo pięknie. Jak mu było 75 lat, przyszedł tu do mnie, trzy dni przed śmiercią, wypił troszkę wina i mówi Dańka, chodź zaśpiewamy, tu w kuchni, koło pieca. Usiadł i śpiewaliśmy. 

Sąsiadka Dani, Nadia ? tylko one dwie zostały z dawnego zespołu:

- U nas we wsi jeszcze dużo starszych ludzi pamięta pieśni. My z Danią często siadamy na ławeczce koło domu, sąsiedzi przychodzą, dołączają się. A młodsze lubią słuchać, ale już zaśpiewać nie umieją, wywodzić nie umieją - śpiewać pierwszym głosem. Lubią, ale nie umieją.

A my z Danią śpiewamy już wiele lat, razem byłyśmy na robocie, w kołchozie - wozili nas na występy do Równego. Jak my śpiewałyśmy, to aż się trzęsło (treszczyło). Najlepiej ze wszystkich. Jeszcze nasi mężowie żyli, jak my jeździłyśmy. Źlili się, że my tak jeździmy.

- Jak gnam krowy to sobie śpiewam, dzień wielki. Jak coś smutnego przyjdzie do głowy to płaczę, bywa, że po prostu płaczę za moją mamą. U nas tak się płacze na melodię.

Dawniej to u nas wszyscy śpiewali. Była taka Jewa, co świnie pasła. To jak się rozwidniało, słońce wschodzi, a ona śpiewa ?Oj dawno dawno?. Tam daleko była, pod druga wsią, Nękowyczy, a tu do nas było słychać. Jakby tu śpiewała.

Dania mówi do swojej młodszej siostry: ? Ucz się Luba, będziesz z nami śpiewać. Siadaj i śpiewaj za nami pieśni letnie, pieśni wiosenne. A ona mi mówi ? Dania, ja nie rozumiem co to letnie, co wiosenne... I popatrz, razem my się wychowywały!

Do mnie przyjeżdżają i ze Lwowa, i z Równego, z Kijowa i z Polski. Czasem zadzwonią, że przyjadą, a czasem jak telefon nie działa to nie. Przyszłam z pola, a u mnie goście już są. A teraz śpiewamy, pijemy i hulamy. Ja lubię jak ludzi dużo, jak za stołem siedzą.

I lubię śpiewać z młodymi, a zwłaszcza jak chłopcy śpiewają, bo to rzadkość - tu już od dawna nie ma śpiewających mężczyzn.

Ja rada swoje pieśni oddawać ludziom. A na co one mi, do grobu zabiorę? Niech ludzie się uczą. A oni szczęśliwi, że ja im pieśni dała.

Jagna Knittel