Relacja z warsztatów "Architektura drewniana miasteczek Lubelszczyzny"

 

Grupa studentów – uczestników warsztatów poświęconych architekturze drewnianej Lubelszczyzny – złożona z Agnieszki, Bogusi, Grzegorza, Janka, Jędrka i Kuby podjęła się opracowania koncepcji renowacji Domu Szewca Fawki, siedziby Stowarzyszenia Panorama Kultur.  Agnieszka i Bogusia z Politechniki Poznańskiej wspominają o wykładach z architektury drewnianej: – Miałyśmy to szczęście, że nasz program studiów uwzględniał jeszcze takie zajęcia, później coś się pozmieniało – mówią. Kuba z Warszawy i Janek z Lublina nie mają teoretycznego przygotowania, ale obaj deklarują pomoc i chęć nauczenia się czegoś nowego. Z drewnem do czynienia miał tylko Jędrzej z Krakowa. Interesuje się ciesielstwem, rzuca fachowymi terminami, podobno pomagał przy praktycznej realizacji większych projektów. Najstarszy z grupy jest student architektury Grzegorz z Lublina, który wie jakiego rodzaju pracy oczekują prowadzący warsztaty Natalia Przesmycka i Bartłomiej Kwiatkowski z Politechniki Lubelskiej.
 
Drewniany, podcieniowy dom żydowskiego rzemieślnika to żywy świadek wielokulturowości Wojsławic, o której pamiętali także młodzi architekci. Wstępnie oceniając stan obiektu, próbowano doszukać się ciągu przyczynowo-skutkowego na przykład w śladach zacieków oraz ubytkach struktury ścian. Okazało się, że nawet dziura w ścianie może stanowić świetną bazę danych o dawnym sposobie budowania oraz historii obiektu - dom ocieplono trzciną, a wewnątrz kilkakrotnie bielono.  
 
Po wstępnym zapoznaniu się z obiektem grupa wraz z Emilem Majukiem – prezesem stowarzyszenia oraz pomysłodawcą warsztatów - wyruszyła na spacer po Wojsławicach. Charakterystyczne dla pierwotnej zabudowy rynku podcienia okazują się ciągle obecne, pomimo znacznego uproszczenia i zubożenia drewnianych konstrukcji belek i filarów na rzecz metalowych prętów.
 
Podzieleni na dwie grupy architekci rozpoczęli weryfikację dokumentacji rysunkowej z rzeczywistym stanem obiektu. Krzysztof Wieczorek, członek Stowarzyszenia Konserwatorów Zabytków, który zanalizował materiały pomiarowe Zakładu Architektury Polskiej w Warszawie i Krakowie, wniósł wiele nowego do zasobu wiedzy o domu Szewca Fawki. Porównując obydwa rozwiązania konstrukcyjne, zasugerował przebudowę domu w taki sposób, by dach ustawiony był szczytowo względem rynku, tak jak ma to miejsce w Ciężkowicach. Rozwiązanie to, choć bardzo ciekawe i być może bliższe historycznej prawdzie, budzi jednak pewne kontrowersje. Czy można aż tak ingerować w nawiązującą do pierwotnej zabudowę rynku? – Zastanówcie się jak tę przestrzeń wykorzystać. Mamy ujawnić potencjał tkwiący w tej ruinie! – wyjaśnia Natalia chwilę później zauważając, że linia komina nijak ma się do pionu.
 
Praca zaczęła się posuwać do przodu. – Potrzebny nam jakiś sok. Najlepiej czerwony. – stwierdza Natalia trzymając w rękach przezroczystą rurkę. – Może wystarczy Maggi? – pytają studenci. Nie, okazuje się, że przyprawa do zup nie za dobrze miesza się z wodą. Po co to wszystko? – Musimy złapać poziom! – odpowiadają architekci. Koniec końców, woda zabarwiona wiśniowym sokiem zostaje wlana do rurki, a operacja jakkolwiek wyglądająca nieco egzotycznie – powiodła się.
 
Wewnątrz budynku znaleziono kolejne elementy wystroju pomieszczenia oraz ślady przeszłości: zachowane we framudze drzwi prowadzących do warsztatu szewca otwory po mezuzie – małym pojemniku zawierającym fragmenty tekstu Tory. Przedmiot o olbrzymim znaczeniu symbolicznym i religijnym, chroniący największą świętość – słowa, które zgodnie z treścią pergaminu religijny Żyd winien „napisać na bramach i na odrzwiach swego domu”. Oprócz dowodów głębokiej religijności Fawki, odnajdujemy też elementy z pogranicza sfery sacrum i profanum - jak na przykład wbudowaną w ścianę szafkę szabaśnikową pełniącą funkcję lodówki - a także świadectwa życia codziennego – fragmenty grubej skóry, która najpewniej posłużyła do wykonania butów. Warsztat szewca i tzw. sklepik znajdował się w pomieszczeniu usytuowanym od strony rynku. Jak twierdzi Grzegorz Miliszkiewicz z Muzeum Wsi Lubelskiej, tuż przy oknie stał zapewne niski stolik, przy którym pracował Fawka.
 
O wystroju wnętrz wiemy bardzo niewiele. Przekazy ikonograficzne praktycznie nie istnieją, a wszelkie zdobyte informacje pochodzą ze wspomnień starszych mieszkańców miasteczek. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę pan Miliszkiewicz, który od jakiegoś czasu bada wyposażenie małomiasteczkowych domostw, a także zagadnienie ich kolorystyki. W pracy analizuje ustne wypowiedzi lokalnej ludności. Pożydowskie zabudowania wojsławickiego rynku na terenie obecnego ciągu sklepów z apteką jawią się we wspomnieniach jednej z mieszkanek jako drewniane budynki na wysokiej podmurówce, często z dwojgiem drzwi prowadzących do jednego domu (dwoma sklepikami od strony rynku). Jeden z domów – ten, w którego miejscu stoi sklep p. Kończyńskiego, posiadał od strony synagogi zabudowany, drewniany balkonik. Cechą charakterystyczną wnętrza domu był szalunek ścian i sufitu malowany prawdopodobnie farbą olejną na kolor biało-niebieskawy. Podłogi były drewniane, z desek malowanych farbą. Wyjątek stanowiła kuchnia z posadzką, którą – jak wspomina pani Alina – razem ze swoją babcią myły ryżową szczotką. W kuchni stał też gliniany, bielony wapnem piec, a w jednej ze ścian znajdowała się półkoliście zwieńczona wnęka, być może tak jak u Fawki – szafka szabaśnikowa. Zabudowania wynajmowane mieszkańcom przez gminę, około połowy XX wieku wystawiane były na sprzedaż, ale „pożydowskie budy” nie cieszyły się raczej wielką popularnością.
 
Pomiędzy pomiarami, a pracą nad końcową wizualizacją studenci mieli okazję wziąć udział w zajęciach praktycznych prowadzonych przez Macieja Staińskiego – tutejszego rzeźbiarza i cieślę. Obserwując pracę w żywym materiale, sami również mogli spróbować swoich sił w obróbce drewna, przy czym okazało się, że trudności przysporzyło już samo wwiercenie się w strukturę pnia, a co dopiero równe ociosanie go i uzyskanie słupa o pożądanym kształcie. Na naszych oczach powstały podstawowe łączenia poszczególnych drewnianych elementów konstrukcyjnych: na gniazdo (czop) i na zacios, jak również przyczynek do konstrukcji dachu: wsparta na płatwi krokiew, do której przymocowano jętkę (przez tutejszych cieśli zwaną bantem).
 
Mając za sobą zajęcia praktyczne, wykład Grzegorza Miliszkiewicza o drewnianej architekturze Lubelszczyzny, jak również przeprowadzone prace pomiarowe i rysunkowe, studenci przystąpili do opracowywania koncepcji renowacyjnej i adaptacyjnej domu Szewca Fawki. Trzeba przyznać, że stanęli przed nie lada wyzwaniem. Jak zaprojektować nowoczesne, funkcjonalne wnętrze przy jednoczesnym wyeksponowaniu oryginalnych elementów tworzących specyfikę miejsca? Jako wizualizację kolejnych etapów rozbudowy domu zaproponowano zróżnicowanie nasycenia koloru w poszczególnych partiach zabudowy tak, by najciemniej oznaczona była najstarsza część domu. Chcąc zasygnalizować pierwotne funkcje poszczególnych pomieszczeń, podjęto próbę analogicznego zorganizowania nowych funkcji, przy jednoczesnym zamaskowaniu nowoczesnych rozwiązań poprzez wbudowanie ich w stylizowane meble i wyeksponowaniu oryginalnych elementów wystroju, między innymi szabaśnika. Przez wzgląd na handlową funkcję sklepiku Fawki, a także mając w pamięci wykład pana Miliszkiewicza, architekci zaproponowali wykonanie zaprojektowanego dla Stowarzyszenia szyldu nawiązującego stylistyką do dawnych szyldów sklepowych. W projekcie studenci uwzględnili też rozbudowanie części poddasza, doświetlenie jej za pomocą powielanych dawnych świetlików lub tafli szklanych przesłoniętych mobilnym deskowaniem do regulacji dopływu światła i w końcu adaptowanie przestrzeni na pokój sypialniano-gościnny (dla około piętnastu osób). W związku z aktywnym użytkowaniem siedziby Stowarzyszenia zakładającym organizację wystaw, wykładów oraz warsztatów koniecznym było uwzględnienie miejsca spełniającego funkcję sali konferencyjnej wyposażonej w przyszłości w rzutnik multimedialny, biblioteczkę oraz stanowiska komputerowe. Projekt rozwiązał także kwestie sanitarne. Ze względu na obecność drewna priorytetem stała się jego jak najlepsza ochrona przed wilgocią poprzez zastosowanie odpornego drewna modrzewiowego. Architekci podjęli decyzję o minimalistycznym wystroju łazienki.
 
Warsztaty dobiegły końca. Efektem wspólnej pracy jest wstępny projekt renowacyjny, punkt wyjściowy na bazie którego być może zorganizujemy pracę w przyszłym roku. 

 

 
 
 

 

Projekty "Pejzaż kulturowy miasteczek Lubelszczyzny" i "Architektura drewniana miasteczek Lubelszczyzny" dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.