Projekt aranżacji wnętrz Domu Spotkań Panoramy Kultur, dawnego Domu szewca Fawki

Marta Urbanek, Projekt aranżacji wnętrz Domu Spotkań Panoramy Kultur, dawnego Domu szewca Fawki (red. P. Kowalczyk).

Siedzibo ludzka, kto cię zbuduje na sile rozumu? Kto cię zdoła postawić zgodnie z logiką? Istniejesz i nie istniejesz zarazem. Jesteś uczyniona z przeróżnych materiałów, ale żeby Cię odkryć, trzeba cię stworzyć wyobraźnią.
Podobnie jak ten, kto zburzył własny dom, sądząc, że go zna, ma przed sobą tylko kupę kamieni, cegieł i dachówek, ale nie znajduje ani cienia, ani ciszy, ani schronienia, którym one służyły, i nie wie na co miałby się zdać ten stos cegieł, kamieni i dachówek, bo brakuje im inwencji, która by nad nimi panowała, duszy i serca architekta. Bo kamieniowi brakuje duszy i serca ludzkiego (…)
Ludziom z mojego plemienia daję przywiązanie do domu, ażeby umieli go rozpoznać wśród innych. A rozpoznają go dopiero pod warunkiem, że go żywili własną krwią. I przystroili własnym poświęceniem. Dom będzie wymagał od nich nawet krwi i ciała, bo będzie ich własnym sensem. Nie będą mogli wówczas nie rozpoznać tej boskiej struktury, która będzie niby znajoma twarz. I wtedy obudzi się w nich miłość do niego. I pełne żaru będą ich wieczory. I ojcowie będą starali się ukazać go swoim synom, skoro tylko otworzą się dziecięce oczy i uszy, aby nie zatonął w różnorodności wszelkich rzeczy
[1].

Dom przy ulicy Rynek 59 w Wojsławicach jest miejscem niezwykłym. Osadzony w sąsiedztwie współczesnych domostw jest świadkiem pokoleń, które przeminęły i ostoją pamięci tych, którzy go współtworzyli, pielęgnowali i wraz z nim żyli. Mając za sobą ponad sto lat istnienia, a w swych ścianach zatopione codzienność, radość, wdzięczność ale też smutek i trwogę mieszkańców, pokazał nam – uczestnikom warsztatów, że jest istotą żywą, która gdy się dobrze w nią wsłuchać, przemawia. Swoją materialną tkankę Dom objawił poprzez starzejącą się architekturę. Tym, co spotkaliśmy na miejscu były ciężkie od łuszczącej się farby, stare, drewniane drzwi, zębatkowy dźwięk otwieranych, zmęczonych okiennic, zapadające się drewniane podłogi, pajęczyny i miły chłód, dający wytchnienie przed lipcowymi upałami. Dom objawił się jako sędziwy starzec, znoszony życiem, który jak się potem okazało zechciał opowiedzieć nam jeszcze jedną historię, być może pierwszą z ostatnich.

Miejscem spotkań zespołu projektowego była winogronowa altana usytuowana na tyłach Domu. Rozpoczęły się pierwsze rozmowy, przemyślenia oraz problemy projektowe, które wówczas trudne były jeszcze do zwerbalizowania. Wiedza z jaką przyszliśmy była dla nas pomocną do pewnego momentu. Zebrane od okolicznych mieszkańców historie związane z mieszkańcami Domu, stanowiły element ważny, jednak niewystarczający w przygotowaniach projektowych. Nie posiadaliśmy bowiem bardzo ważnego dla projektanta wnętrz kontekstu jakim są „rzeczy” stanowiące o wyposażeniu domu. Głównym założeniem projektowym, któremu staraliśmy się sprostać była chęć stworzenia projektu wnętrz tego konkretnego Domu. Nieznajomość jego wyposażenia i brak informacji na temat tego jakim był za czasów kiedy tętnił życiem, stanowiła poważny dylemat oraz inicjowała pytania co do sensu pracy nad projektem. Najcenniejsza w procesie twórczym była więc świadomość tego miejsca, poznanie prawdy o nim, a nawet uchwycenie wspomnienia także mogącego być opowieścią o „rzeczach”. Z początku wydawało się, że ta świadomość dostępną nam nie będzie.

(…) Albowiem odkryłem wielką prawdę. A mianowicie, że ludzie zamieszkują i że sens rzeczy zmienia się dla nich w zależności od tego, jaki sens ma dom [2].

Część projektową letnich warsztatów architektury wnętrz i tradycyjnej kultury materialnej miasteczek Lubelszczyzny zainicjowaliśmy inwentaryzacją, mając nadzieję, że Dom pokaże nam nieznane dotychczas oblicze. Wraz z pracami inwentaryzacyjnymi przeprowadziliśmy rozmowy z ostatnimi mieszkańcami Domu, a zebrany materiał wykorzystaliśmy w pracy nad aranżacją części historycznej obiektu. Dom odsłonił się przed nami w postaci odnajdywanych przedmiotów, z których większa część przesłonięta była jedynie zapomnieniem. Winogronowa altana w niedługim czasie została całkowicie zapełniona przedmiotami. Staliśmy się świadkami niezwykłego tańca rozkoszujących się swoim towarzystwem rzeczy, które niegdyś stanowiły wyposażenie żydowskiego domu, naszego Domu. Przedmioty przez długi czas przebywające w zakamarkach, od dawien dawna nie używane i zapomniane, roziskrzyły wśród ostatnich mieszkańców Domu wspomnienia cenne nie tylko z uwagi na prace projektowe, ale także ze względu na intymny i osobisty wymiar.

(...) proponowali mi zburzenie murów ojcowskiego pałacu, gdzie każdy krok miał swój sens. Była to rozległa siedziba ze skrzydłem zastrzeżonym dla kobiet i ogrodem zakrytym dla oczu, gdzie śpiewała fontanna. Nakazuje też żeby każdy dom miał takie serce bijące, tak aby można było zbliżać się lub oddalać od jakiegoś punktu, aby można było wychodzić i wracać. W przeciwnym razie człowiek jest nigdzie. (…) Człowiek nie jest tucznym bydlęciem i miłość jest dla niego ważniejsza niż pożytek. Nie można kochać domu, który nie ma swojego oblicza i gdzie kroki nie znajdują swojego kierunku i sensu. (…) Była sala wyznaczona do przyjmowania znakomitych poselstw, którą otwierano tylko w te dni, kiedy wzbijał się kurz spod kopyt rycerzy, a na horyzoncie pojawiały się ogromne proporce, w których wiatr falował jak na powierzchni morza. Stała pusta kiedy przyjeżdżali książęta o pomniejszym znaczeniu. Była sala gdzie wydawano wyroki sądowe, a także inna, do której wnoszono umarłych. I była także pusta izba, której przeznaczenia nie znał nikt – a może nie miała go w ogóle, może była tylko nauka tajemnicy tego, że nigdy nie przenikniemy wszystkiego bez reszty [3].

Gromadząc i opisując znalezione przedmioty, tworzyliśmy w myślach historyczną aranżację Domu, dziwiąc się zaskakującym połączeniom kolorystycznym wnętrza i funkcjonalności narzędzi kuchennych. Powstały projekt jest owocem dyskusji na temat zasadności nowych programów funkcjonalnych, które zdecydowaliśmy się wprowadzić do wnętrza oraz kwestii współistnienia tradycji z nowoczesnością. Koncepcja łączy w sobie zarówno prawdę historyczną miejsca obecną we wspomnieniach dawnych mieszkańców (odnoszącą się w szczególności do dawnej części mieszkalnej, kuchni i saloniku) oraz współczesne rozwiązania, dzięki którym Dom pozostanie żywy, twórczy i gościnny. Intencją projektantów było zagospodarowanie przestrzeni Domu w jak najmniejszym stopniu ingerujące w jego architekturę. Tym samym w głównym trzonie Domu – rozwidlającym się na boki od amfiladowego wejścia z podcieni domu na warsztat szewca, kuchnię, spiżarnię i salonik – układ pomieszczeń został niezmieniony. Dom powiększył się jedynie o dobudowaną część zagospodarowaną schodami, która swoim charakterem stapia się z całością bryły. W części za warsztatem szewskim pozwolono na większą dowolność w kształtowaniu przestrzeni, dzięki czemu powstały zupełnie nowe przestrzenie takie jak sala konferencyjna, sanitariaty czy pokoje rezydentów.

Piękno zaproponowanej aranżacji mieści się w samej architekturze Domu. Zadecydowano, że historyczna stolarka (drzwi, okna czy lamperie) wraz z odnalezionymi przedmiotami powinny podporządkować sobie architekturę wnętrza. Uzupełnieniem, głównie w nowych częściach obiektu, jest zaproponowanie wyposażenia meblowego, które nie będzie konkurowało z pięknem historycznego designu.

Praca nad projektem aranżacji wnętrz Domu Spotkań Panoramy Kultur czyli dawnego Domu szewca Fawki, była pracą wykraczającą poza horyzonty projektowe. Towarzyszące jej inspiracje oraz zachowane w pamięci obrazy i postacie, które dzięki temu projektowi odżyły na nowo, mam nadzieję, przetrwają niezachwiane.

(...) Był tam salon, do którego nie można było mi wchodzić - zresztą drzwi były prawie zawsze zamknięte. Pewnego dnia, po południu, kiedy rodzice wyszli, podszedłem do drzwi i otworzyłem je. Wszedłem… to było niezwykłe doświadczenie. Na oknach wisiały zielone zasłony, a ponieważ było lato, cały pokój był zielony, Czułem się jakbym był wewnątrz winogrona. Byłem oczarowany zielono złotym światłem, rozglądałem się wokół siebie. Była to przestrzeń zupełnie nieznana, inny świat. Udało mi się to tylko raz. Następnego dnia próbowałem otworzyć drzwi, ale były już zamknięte [4].


[1] A. de Saint Exupery, Twierdza, Warszawa 2005, s. 26-27.
 
[2] A. de Saint Exupery, dz. cyt., s. 19.
 
[3] A. de Saint Exupery, dz. cyt., s. 20-21.
 
[4] Cyt. za K. Binicewicz, Zielony Pokój, [w:] "Konteksty", Nr. 1 – 2 (264 - 265), Warszawa 2004, s. 77.
 

 

 

Projekty "Pejzaż kulturowy miasteczek Lubelszczyzny" i "Architektura drewniana miasteczek Lubelszczyzny" dofinansowano ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.